Aktywnośc fizyczna

Jesienna dieta, siłownia, plany. Od czego właściwie zacząć?

Wrzesień działa na wielu z nas jak drugi Nowy Rok. Karnet na siłownię, aplikacja do liczenia kalorii, postanowienie, że tym razem na pewno się uda. Zapał pierwszego tygodnia potrafi być ogromny, a mimo to po miesiącu zostaje z niego zwykle poczucie winy i nietknięty karnet.

Nie dlatego, że brakuje nam silnej woli. Częściej dlatego, że ruszamy z miejsca, nie wiedząc nawet, gdzie to miejsce właściwie jest. A każda sensowna zmiana, jak każda dłuższa droga, zaczyna się od jednego prostego kroku: od sprawdzenia, skąd startujemy.

Zapał jest, punktu wyjścia brakuje

Karnet wykupiony, dieta rozpisana, a po dwóch tygodniach zapał gdzieś wyparował. Znajome? Zwykle nie chodzi o lenistwo ani o słaby charakter, tylko o zwyczajny brak punktu odniesienia. Bez niego trudno powiedzieć, czy cokolwiek idzie w dobrą stronę.

Trudno bowiem ocenić postęp, jeśli nie wiadomo, od czego się go liczy. Dlatego zanim ułożysz plan treningów i listę zakupów, warto poznać orientacyjny obraz sytuacji. Pomaga w tym prosty kalkulator BMI, który po podaniu wagi, wzrostu i wieku od razu pokazuje, w którym przedziale się mieścisz. Zajmuje to kilka sekund, a daje konkret, do którego można wrócić za miesiąc i sprawdzić, czy coś drgnęło.

Sam pomiar to jednak dopiero połowa sprawy. Kiedy na ekranie pojawia się konkretna wartość, od razu rodzi się kolejne pytanie: czy to dużo, czy mało i co właściwie z tą liczbą zrobić. Zanim więc ruszymy z jakimkolwiek planem, dobrze wiedzieć, jak ją odczytać.

Co właściwie mówi ten wynik

Masz już swoją liczbę. I co dalej? Sama z siebie mówi niewiele, dopóki nie wiadomo, jak ją czytać i do czego odnieść. Najprościej zestawić ją z przyjętymi na całym świecie zakresami, które porządkują wynik i nadają mu sens.

Zakres BMI Co oznacza
poniżej 18,5 Niedowaga
18,5 do 24,9 Waga prawidłowa
25,0 do 29,9 Nadwaga
30,0 i więcej Otyłość

To klasyczny podział, który daje szybką orientację i od lat służy jako pierwsze przybliżenie. Jak każde uproszczenie, ma jednak swoje pułapki, o których warto wiedzieć, zanim potraktuje się wynik zbyt dosłownie.

Tu właśnie zaczynają się schody, bo ta sama liczba potrafi opowiadać zupełnie różne historie. Zanim uznasz swój wynik za ostateczny werdykt, warto poznać jego słabe strony. Bo BMI, przy całej swojej wygodzie, sporo po drodze pomija.

Jedna liczba, nie cała prawda

Zawodowy sportowiec i osoba z wyraźną nadwagą mogą mieć identyczne BMI. Brzmi absurdalnie, a bierze się stąd, że wskaźnik w ogóle nie rozróżnia, z czego składa się masa ciała. Traktuje mięśnie i tkankę tłuszczową tak samo, choć znaczą one dla organizmu coś zupełnie innego. Na sam odczyt wpływa przy tym więcej czynników, niż się wydaje:

  • masa mięśniowa, która u osób trenujących siłowo potrafi zawyżać wynik,
  • wiek i związane z nim zmiany w budowie ciała,
  • płeć i naturalne różnice w proporcjach sylwetki,
  • ogólna budowa, której żadna prosta formuła nie ujmie w całości.
Ciekawostka. Wskaźnik masy ciała opracował niemal dwieście lat temu belgijski badacz Adolphe Quetelet, i to wcale nie do oceny pojedynczych osób, lecz całych populacji. Do codziennego użytku, jako szybki punkt orientacyjny, trafił znacznie później. To dobrze tłumaczy, dlaczego lepiej czytać go jak wskazówkę niż jak wyrok.

Dlatego wynik najlepiej traktować jako punkt odniesienia, a nie ocenę zdrowia czy wyrok na temat sylwetki. To wskazówka, od której dobrze zacząć, a nie ostatnie słowo w sprawie formy.

Świadomość tych ograniczeń wcale nie odbiera BMI sensu, wręcz przeciwnie. Pozwala wycisnąć z niego to, co ma najlepszego: szybki, wygodny start bez wymówek. Zostaje więc pytanie, co zrobić z tą wiedzą dalej.

Od liczby do konkretnego planu

Sama liczba niczego nie zmienia. Zmienia to, co zrobisz z nią dalej, kiedy już wiesz, gdzie jesteś. Znając punkt wyjścia, łatwiej ustawić realny cel i rozłożyć go na spokojne tygodnie, zamiast gonić za „formą na święta” w dwa tygodnie.

Reszta to codzienność, która w żaden kalkulator się nie mieści: regularne posiłki, trochę więcej ruchu w ciągu dnia, sen, o którym łatwo zapomnieć. Liczba z ekranu jest dobrym pierwszym krokiem, bo daje konkret zamiast wrażeń. Wciąż jednak pierwszym z wielu, które robi się już poza ekranem, w zwykłym jesiennym rytmie dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *